Wczoraj nie pisałam, bo miałam dzień wolny. Nawet z domu nie wyszłam, nic ciekawego. Dzisiaj podobnie, zrobiłam zakupy, obejrzałam 4-tą część HP, poszłam z psem na spacer, trochę poćwiczyłam i jakoś dzień zleciał. Teraz zauważyłam, że jeden z postów, które pisałam chyba się nie zapisał. Pisałam w niedzielę, że wróciłam już do domu. Nie na długo, bo jak się dzisiaj okazało jutro wracam do mieszkania. Na 10 dni. Sama. Bo Alicja wraca do Polski, a Rebecca nie chce uzależniać swojego planu dnia od tego, czy musi mnie zawieźć do pracy. Jestem tym nieco zdenerwowana, bo jestem tutaj już prawie trzy tygodnie i nadal nie mogę się rozpakować. Życie w walizce na dłuższą metę staje się naprawdę uciążliwe.
Ps. Znalazłam ten post - był w wersjach roboczych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz