środa, 4 czerwca 2014

Nowe smaki

Dziś wolne, jutro wolne. Nic nowego. Za to mam pracować przez cały weekend. Przeszłam dzisiaj całe miasto, kupiłam 6 donutów z czego 5 zjadłam. Alicja mówiła: 'Kup 6, są małe, zjesz wszystkie', więc kupiłam, a okazało się, że są prawie takie jak te w Polsce. Ale były pyszne - gorące, chrupiące na zewnątrz, mięciutkie w środku, nie sposób się oprzeć. Co dalej? Wróciłam i zrobiłam coś z niczego czyli ugotowałam makaron (taki do spaghetti), podsmażyłam cebulkę, chilii i zwykłą paprykę, wrzuciłam makaron, zalałam dwoma jajkami z mlekiem żeby trochę zneutralizować ostrość, poczekałam aż się zetnie dorzuciłam pietruszkę i trochę sera na górę. Chciałam zrobić zdjęcie, bo tak ładnie wyglądało ale przyszedł George, chciał spróbować i nie zdążyłam. Później trochę czasu przed komputerem i jedzenie przygotowane przez Georga. Sama do końca nie wiem co to było - danie kuchni tajskiej, coś z makaronem ryżowym, kurczakiem, cukinią, papryką, ogórkami, limonką i... Pierwszy raz w życiu jadłam krewetki. I nawet mi smakowały, tylko trochę dziwne uczucie przy rozgryzaniu, po za tym bardzo dobre. Podsumowując mój dzisiejszy dzień ograniczał się do długiego spaceru, komputera i jedzenia. Dobrze, że chociaż udało mi się na koniec poćwiczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz