sobota, 7 czerwca 2014
Mała przerwa, praca, praca.
Już prawie spałam, ale przypomniałam sobie, że powinnam coś napisać i mimo wielkiego sprzeciwu mojego ciała zwlekłam się z łóżka i dotarłam do laptopa. Wczoraj i dziś byłam w pracy i mimo, że pracowałam po 8,5h to wyjeżdżam z samego rana i wracam bardzo późno, bo jestem uzależniona od Rebecci i Alicji. Później trochę ćwiczeń, prysznic i jedyne o czym marzę to ciepłe łóżko. W pracy idzie całkiem nieźle, już lepiej się z nimi dogaduję choć i tak wciąż są problemy z komunikacją. Nie zapominam już o mleku do herbaty, a to duży postęp. Wczoraj dostałam też pierwszą wypłatę i muszę powiedzieć, że jestem zadowolona. Jutro znów jedziemy na car boot, a wieczorem kolacja we włoskiej restauracji. Czymś czego jeszcze o mnie nie wiecie jest to, że wielu rzeczy nie lubię, m.in. większości warzyw, a tam wszystko jest z pomidorami... Praca, praca, a po pracy? Spacer po plaży, nie długi, ale bardzo pomaga.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz