poniedziałek, 30 czerwca 2014

Piękny dzień, czas na podsumowania

W piątek dostałam wyniki matur. Poszło dobrze, choć na medycynę nie wystarczy (przynajmniej nie w moim mieście, a nie mogłabym wyjechać na studia do innego, widząc jak teraz męczy się mój tata), ale za to na farmację nie powinno być problemu. Dziś był naprawdę cudowny dzień. Rano trochę pobiegałam - po raz pierwszy od ponad miesiąca. Później zjadłam śniadanko, poszperałam troszkę w internecie i około 14 wyszłam na spacer. Wróciłam przed 19. Pogoda była idealna - ciepło, dosyć słonecznie, z lekkim wiaterkiem. Spacerowałam, siedziałam na plaży, zostałam zaatakowana przez stado oswojonych ptaków, które myślały, że coś dla nich mam, zrobiłam małe zakupy i wróciłam do domu. Wczoraj minął miesiąc od kiedy tu jestem, więc czas chyba na małe podsumowania. W pracy radzę sobie dobrze, z językiem jest coraz lepiej, choć wciąż są drobne problemy. Czy tęsknię za rodziną? Właściwie nie. Dla mnie to jest przygoda. Też chyba nie jestem tego typu osobą. Zawsze mam internet, więc właściwie codziennie rozmawiamy (przynajmniej z tatą). Co do obserwacji: ludzie tutaj są bardzo mili, przynajmniej w tej części miasta, w której mieszkamy. Kiedy idziesz ulicą wszyscy się do Ciebie uśmiechają, mówią 'cześć', czasem skomentują pogodę, czy spytają 'jak się masz?'. Rzecz druga: wszyscy dbają o ogródki. Zielona trawa, piękne kwiaty, przycięty żywopłot. Nie przesadzam. Rzecz trzecia: dobre auta. Czego wciąż nie rozumiem? Herbata z mlekiem i frytki z groszkiem. Koniec na dziś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz