Samolot odlatuje za niecałe 7 godzin, a ja wciąż dopakowuję ostatnie rzeczy - to nie łatwe spakować się na cztery miesiące. Przynajmniej tyle zakładam, jak wyjdzie? Czas pokaże. Blog założony 'na szybko'. Jak łatwo się domyślić będę pisać o swoich wakacyjnych przygodach. Zachęcam do czytania.
Od jutra dużo się zmieni - koniec szkoły, praca, nowy kraj, nowi ludzie. Matura napisana, czas by wziąć życie w swoje ręce. Jadę do ludzi, których widziałam przez jakieś dwie godziny. Pracować będę w restauracji i właściwie to jest jedynym, co wiem na pewno. Przede mną pierwszy lot samolotem. Samotny. Ale to pewnie nic wielkiego. Bardziej martwię się o rodziców. O tatę. Bardzo przeżywa mój wyjazd, ale wiem, że chce dla mnie dobrze, dlatego mnie nie zatrzymuje. W ogóle w ostatnich dniach doświadczyłam wielu miłych chwil w gronie rodziny i przyjaciół. Pożegnania są ciężkie, ale staram się po sobie tego nie okazywać. Chcę, żeby im było łatwiej. Przecież każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, a ja nie lecę na koniec świata.
Jutrzejszy dzień będzie tym, w którym wiele się wyjaśni. Wiem, że będę miała trochę czasu na lotnisku, może uda mi się coś napisać. Tymczasem dobrej nocy wszystkim, których w jakikolwiek sposób zainteresowałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz